Zmiany w ordynacjach wyborczych mogą ustalić nowy polityczny porządek w Kruszwicy-MojaKruszwica.pl





Zmiany w ordynacji wyborczej mogą namieszać w nadgoplańskiej gminie. Likwidacja jednomandatowych okręgów wyborczych i powrót do starego systemu głosowania niezbyt podoba się lokalnym samorządowcom.

O likwidacji jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach w mniejszych miastach i zakaz równoległego startu kandydatów na różne stanowiska to tzw. dwa postulaty polityczne Prawa i Sprawiedliwości, które mają znaleźć się w nowym kodeksie wyborczym. O sprawie poinformowała wczoraj "Gazeta Polska Codziennie".

Swoje pomysły partia rządząca podzieliła na dwie grupy znane jako kwestie techniczne i polityczne. Do pierwszej zaliczono m.in. kamery i przezroczyste urny. Do drugiej likwidację jednomandatowych okręgów wyborczych w mniejszych miastach oraz zakaz startowania kandydatów w kilka miejsc jednocześnie. Zdaniem prezesa PiS jednomandatowe okręgi wyborcze w mniejszych miastach są rozwiązaniem, które mają tworzyć wiele patologii. O komentarz do planowanych zmian w kodeksie wyborczym poprosiliśmy kruszwickich radnych.

- Wprowadzone w 2014 roku okręgi jednomandatowe są bardzo dobrym rozwiązaniem. Wyborcy w końcu głosują na konkretną osobę, a nie ugrupowanie. Dzisiaj mamy taką sytuację, że wyborca ma możliwość bardzo szybkiego rozliczenia swojego przedstawiciela w Radzie Miejskiej. W moim przekonaniu najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby partia rządząca nie ingerowała tak mocno w sprawy samorządu terytorialnego-mówi w rozmowie z naszym serwisem Tomasz Łożyński, od 2014 radny Rady Miejskiej.

Jednomandatowe Okręgi Wyborcze sprawiły, że gminę podzielono na 15 okręgów wyborczych. W efekcie doszło do załamania się struktur poszczególnych partyjnych ugrupowań, ale sprawiło, że wyborcy głosowali na wybranych przez siebie przedstawicieli. To właśnie JOW do Rady Miejskiej były jedną z przyczyn uzyskania mniejszego poparcia w 2014 roku SLD (16%, spadek o 3,2 % w stosunku do 2010 roku) oraz PSL (21%, spadek o 2,4%). Obie partie, lokalnie cieszyły się łącznie prawie 50% poparciem w Radzie Miejskiej biorąc pod uwagę lata 2002-2006 (w 2010 roku ponad 16 % głosów wyborców "odbiła" lokalnie działająca Platforma Obywatelska).

- To, co jest lepsze zależy od perspektywy. Dla naszej gminy lepsze są JOW. Dają one mieszkańcom większy wpływ na to, kto zostanie wybrany. Mobilizują też samych radnych do lepszej pracy na rzecz swoich okręgów. Przy likwidacji JOW szanse zyskują osoby, którym nie musi zależeć na dobru gminy, mogą po prostu wejść do rady przypadkowo „na plecach” silniejszych kandydatów ze swojej listy (partii) - uważa natomiast radny Artur Grobelski, który w Radzie Miejskiej jest już drugą kadencję.

Zdaniem samorządowca, w wyborach miejsca nie będzie dla wartościowych osób. Ordynacja preferować będzie bowiem listy wyborcze. Poszczególni kandydaci nie będą mogli startować samodzielnie, a warunkiem udziału w wyborach będzie stworzenie listy wyborczej. W efekcie aby wystartować do Rady Miejskiej należy albo wystartować z istniejącego ugrupowania, albo zbudować własne i znaleźć blisko 40 kandydatów do tego gremium.

- Likwidacja JOW spowoduje upolitycznienie samorządów i  prowadzić będzie do niepotrzebnej wrogości oraz pozbawi szans na zostanie radnymi naprawdę wartościowym ludziom. Wystarczy zadać proste pytanie. Wolimy by o gminie, decydowali przypadkowi politycy i partie, czy żeby byli to ludzie, którzy się już sprawdzili, dla których dobro gminy jest najważniejsze? - pyta radny.

O kwestiach tego, jak wyglądały wybory jeszcze siedem lat temu udało się nam porozmawiać z radnym Andrzejem Michalakiem, obecnym w Radzie Miejskiej od wielu kadencji. Zwraca on uwagę, że listy wyborcze były fikcją, a część kandydatów była tak naprawdę przypadkowa.
 
- Na listach były osoby, które pochodziły z tzw. łapanki. To byli ludzie którzy decydowali się na start, ale tak naprawdę wiedzieli, że szans na zostanie radnymi nie mają. Obecny system Jednomandatowych Okręgów Wyborczych bardzo się sprawdził. W każdej części gminy są dzisiaj przedstawiciele Rady Miejskiej. Wcześniej nie było to możliwe, a o tym, kto będzie zasiadał w Radzie Miejskiej decydowały głównie większe wsie - twierdzi Andrzej Michalak, który reprezentuje Kobylniki, Szarlej, Rożniaty, Arturowo i Karczyn.

Zdaniem radnego słuszna jest natomiast propozycja zmian związanych z ograniczeniem na wiele stanowisk w samorządzie.

- Propozycję taką uważam za słuszną. W ten sposób uczciwie podchodzi się do wyborców. W moim przekonaniu JOW powinno być nawet w wyborach do powiatu inowrocławskiego, a dopiero do Sejmiku Województwa powinniśmy głosować na wyborczych listach - dodaje radny.

Wybory samorządowe mają odbyć się za rok. Najbardziej prawdopodobna data to termin od 4 do 18 listopada 2018 roku. Już dziś wiadomo, że jeśli do gmin i mniejszych miast takich jak Kruszwica powrócą listy wyborcze, wiele ugrupowań nie będzie w stanie zbudować odpowiednio silnych list bez odpowiedniej koalicji i szerszego porozumienia.
Share on Google Plus

About Przemysław Bohonos

    Blogger Comment
    Facebook Comment

1 komentarze:

  1. Wojciech Młynarski to jednak był proroczy facet gdy napisał:
    "Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie?"
    No właśnie PiSiorki- co by tu jeszcze...?

    OdpowiedzUsuń