Grabarze o mordzie w Łagiewnikach: Niemieccy żołnierze bagnetami wepchnęli skazańców do grobu. Strzelali swoim ofiarom w twarze i szyje-MojaKruszwica.pl



Na 25 września zaplanowano kolejny, trzeci Marsz Patriotyczny Kruszwica-Łagiewniki. Wydarzenie upamiętnia zamordowanych we września 1939 roku Polaków, mieszkańców Kruszwicy i okolic. Tym razem uczestnicy wydarzenia będą szli pod hasłem "Pamięć o przeszłości, fundamentem naszej tożsamości".


Tragiczne wydarzenia na łagiewnickim polu przetrwały dzięki relacjom grabarzy uczestniczących w masowej egzekucji. Morderstwo dokonane przez Niemców okupione jest wyjątkową brutalnością.

- W dniu 24 wrzenia 1939 roku grupa uzbrojonych po zęby żołnierzy niemieckich polowała na mężczyzn na ulicach Kruszwicy, a wszystkich zatrzymanych w liczbie 12-zaprowadziła na pola łagiewnickie. Po przybyciu na wyznaczone miejsce w polu, rozkazano im wykopać grób o wymiarach: 15 m długości, 2 m szerokości i 1,5 głębokości. Na wykonanie tej pracy przeznaczono 2 godziny-czytamy w jednym z artykułów Maksymiliana Łangowskiego.



Egzekucji przypatrywali się miejscowości Niemcy. wśród oprawców grabarze rozpoznali burmistrza Wiktora Ortwiga. Plutonowi egzekucyjnego towarzyszyli bracia Milbrantowie, Krufer, Kohsyk, Schneider, Schack i inni. W grupie skazano rozpoznano m.in. Grojnowskiego z Kruszwicy, Jana Jaworskiego z Kruszwicy oraz Soińskiego z Lachmirowic.

- Więźniów ustawiono dwunastkami niedaleko rowu, a burmistrz Ortwig odczytał im wyrok śmierci. Bezpośrednio po tym rozpoczął się akt egzekucji. Żołnierze przy pomocy bagnetów wepchnęli skazańców do dołu i na rozkaz oficera strzelali swoim ofiarom w twarze i szyje. Podobnie postąpili z drugą grupą. Trzecia grupa skazanych uklękła na krawędzie groby, prosząc zbrodniarzy o litość. Jednak ich również zepchnięto bagnetami- relacjonowali po wojnie grabarze.

Wśród relacji znajdują się również informacje na temat Grojnowskiego z Kruszwicy. Mieszkaniec miał jako ostatni wpaść do grobu i krzyknąć "Niech żyje Polska". Wściekli żołnierze przebili go bagnetami. Ugodziła go taże śmiertelna salwa z karabinów.

- Następnie grabarze otrzymali polecenie ułożenia ciał w grobie. Niejedna z ofiar dawała jeszcze znaki życia, otwierając usta, z których bryzgała krew. Żołnierze przynaglali grabarzy w zasypywaniu grobu, sami zaś przyglądali się tym czynnościom, palili papierosy i raczyli się winem - czytamy w relacjach.

Z informacji udostępnionych w relacjach Maksymiliana Łangowskiego wynika, że kilku z grabarzy zostało zwolnionych. Na początku 2017 roku udało się poznać nazwiska kolejnych świadków tragicznego wydarzenia w Łagiewnikach. Szczegóły już wkrótce.



Share on Google Plus

About Przemysław Bohonos

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz