Poruszający spektakl "Katyń... w tył głowy" mieli okazję zobaczyć kruszwiczanie




Na deskach kruszwickiego "Ziemowita" wystawiono spektakl "Katyń... w tył głowy". Przygotowana przez Polski Teatr Historii sztuka ma na celu nie tylko przybliżyć historię wydarzeń z 1940 roku ale także zaangażować publiczność w przeżycie wartości związanych z ojczyzną, rodziną i wiarą.



Sztuka przygotowana została podczas 75 rocznicy zbrodni katyńskiej i 5 rocznicy katastrofy smoleńskiej. Główną bohaterką sztuki jest Natasza.Licząca 24 lata studentka nie jest zainteresowana przeszłością kraju. Swoje życie skupia na zabawie i uśmiechu. Bezrefleksyjnie podchodzi do spraw wiary i tradycji oraz historii. Po kłótni z chłopakiem znajduje zakurzony pamiętnik Stanisława Orzechowskiego. Z niewyjaśnionych przyczyn przenosi się do obozu w Kozielsku gdzie odkrywa prawdę o zbrodni rosyjskiej w Katyniu. Przeżywa także przesłuchanie ze strony rosyjskiego oficera. Po tym wydarzeniu zaczyna rozumieć kim jest dla niej Stanisław Orzechowski.






Wzruszający spektakl nawiązuje do rocznicy katastrofy smoleńskiej i głębokiego podziału społeczeństwa, które postanowiły okopać się po dwóch stronach polityczne i ideologicznej barykady. Teatr nie opowiada się po żadnej ze stron konfliktu. Pokazuje jedynie, że istniejący spór dzieli Polaków i niszczy państwo od środka nie zważając na cenę jaką zapłaciły poprzednie pokolenia za wolny kraj.W spektaklu wykorzystano także prawdziwy wątek Matki Boskiej Kozielskiej. 


Wzorowana na Henryku Gorzechowskim postać Stanisława, uproszczony obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej otrzymuje z rąk ojca. Gorące modlitwy pozwalają na uratowanie się z obozu w Kozielsku, a później z kolejnych wojennych tarapatów. Gdy pod koniec lat 80-tych Henryk umiera, pamiątka ta wędruje w kolejne ręce. Podczas katastrofy smoleńskiej ma zostać zabrana na prezydencki samolot podczas planowanych uroczystości w Katyniu.

Z niewiadomych do dziś przyczyn, opiekująca się obrazem Teresa Walewska-Przyjałkowska nie zabrała go jednak ze sobą w podróż do Smoleńska. Tym samym pamiątka nie została zniszczona.

Reżyserem poruszającej sztuki jest Sebastian Chmura.

Fot. Przemysław Bohonos
Share on Google Plus

About Przemysław Bohonos

    Blogger Comment
    Facebook Comment

1 komentarze:

  1. Na widowni w/g mnie to raczej "szału" nie było, inaczej pod artykułem znalazło by się kilka fotek.

    OdpowiedzUsuń