My, dzieci kujawskie

Choć w podręcznikach szkolnych pisze się zwykle o jednym przypadku protestu wobec procesu germanizacyjnego, to warto wiedzieć, że podobne działania jak te z Wrześni podejmowali również młodzi Kujawiacy. Echa tych wydarzeń zawarte w raportach dyrektorów szkół mogą wzbudzać szacunek i podziw.

 

Najcięższy okres dla ludności polskiej nastąpił po 1871 roku. Zjednoczone Niemcy ogłosiły akcję kulturkampfu. Wprowadzane zarządzenia zapoczątkowane przez kanclerza Bismarcka uchodziły za żelazne. Usuwani z urzędu byli nawet księża, którzy nie zgodzili się podać kulturexamen, a diecezje, które pielęgnowały polskość, natychmiast traciły subwencję. W 1874 roku usunięty został język polski ze szkół średnich, a co dalej za tym idzie również z użycia w codzienności.

O karach cielesnych i katowaniu dowiadujemy się zwłaszcza z wydarzeń, jakie nastąpiły we Wrześni w 1901 i 1902 roku. Inspektorat Szkolny 9 stycznia 1902 r. wydał zarządzenie: „Jeśli dzieci odmawiają odpowiedzi w języku niemieckim i wzbraniają się wykonywać podstawowe zadania, winien inspektorat szkolny lub kierownik szkoły w pojedynczych wypadkach przemówić do rozsądku rodziców, a gdyby to nie skutkowało, zakomunikować im, że ich dzieci w razie dalszego oporu nie zostaną zwolnione po ukończeniu 14 lat, lecz zatrzymane w szkole o 1 rok dłużej. Dzieci należy karać aż do chwili złamania oporu aresztem. W czasie aresztu otrzymują zadania nie z zakresu nauki religii, lecz innych przedmiotów, w szczególności nauki języka niemieckiego i rachunków. Kara cielesna tylko za odmawianie odpowiedzi nie powinna być stosowana, jedynie w wypadku, jeżeli z biernym nieposłuszeństwem łączy się opór przeciw regulaminowi szkolnemu”.

Dzieci polskie w szkole we Wrześni odmówiły mówienia po niemiecku, za co spotkały je wysokie i bardzo surowe kary. Wątek ten odbił się szerokim echem na ziemiach Polski. Za dziećmi stawili się również Henryk Sienkiewicz i Maria Konopnicka. Oboje protestowali w swoich utworach lub w publikowanych na łamach gazet listach. Do podobnych wydarzeń, dochodziło w całym zaborze pruskim, w tym również na Kujawach. O strajku szkolnym w 1907 roku w Barcinie pisał w końcu lat 60. XX w. Edmund Reinke.

- Podczas strajku bito nas niemiłosiernie. Była to prawdziwa gehenna w życiu moim, dzisiaj jeszcze dreszcz mnie przechodzi, gdy o tym wspomnę. Stopni w nauczaniu nie było innych niż 4 lub 5 (dzisiejsze 2 i 3). Każdy, kto otrzymał 4, został pobity, a 5 mieli wpisaną prawie wszyscy, to też płacz był od rana do wieczora, bo musieliśmy siedzieć w szkole do 16 godzin, a za karę jeszcze dodatkowo 1 lub dwie godziny. Musiałem za karę dodatkowo pół roku chodzić do szkoły. Po wyjściu ze szkoły otrzymałem świadectwo od góry do dołu wypisane ,,Nicht ohne Tadeln” („Nie bez zastrzeżeń”). Podczas strajku rodzice płacili mandaty po 15 marek za dzień nieobecności w szkole- wspominał Reinke.

Mimo tego barcińskie dzieci zainspirowane bitwą pod Mątwami zorganizowały defiladę, by upamiętnić wojsko polskie poległe w bratobójczej bitwie. Za zdobyte pieniądze i dzięki przychylności mieszkańców przemaszerowali pod magistratem. Spotkało się to oczywiście z karami finansowymi dla rodziców uczniów.

W Janikowie strajk trwał od 22 października 1906 roku do 27 czerwca 1907 i w zasadzie objął prawie cały rok szkolny. Przeciwko germanizacji opowiedziało się 18 z 25 uczniów. Nakładem „Dziennika Kujawskiego” rozpowszechniono też list arcybiskupa Stablewskiego. Zalecał on rodzicom i księżom domową i kościelną naukę religii.

Dość ciekawie opisane zostały również wydarzenia dotyczące strajku w „Dziejach Inowrocławia” pod redakcją Mariana Biskupa. W publikacji znaleźć możemy informację o strajku, który rozpoczął się we wrześniu 1906 roku. W I klasie szkoły elementarnej pierwszym, który odmówił nauki w języku niemieckim na lekcjach religii, był Marian Kasprzak. Aby złamać strajk, stosowano kary aresztu i chłosty. - 30 IX 1906 roku odbył się wiec szkolny. Przemawiali na nim dr Józef Krzymiński i ks. Antoni Laubitz. Na zakończenie podjęto rezolucję: „My ojcowie rodzin parafii inowrocławskiej, zebrani na wiecu dnia 30 września 06, protestujemy przeciw wykładowi religii w języku niemieckim i zobowiązujemy się używać wszelkich prawnych środków, aby odzyskać naukę religii w języku polskim”. W „Dzienniku Kujawskim” ukazywały się na ten temat liczne artykuły. Nakładem drukarni tego pisma pojawiły się tzw. kartki strajkowe, zawierające tekst z żądaniem przywrócenia nauki religii w języku polskim i po złożeniu podpisów przez rodziców składane były w szkole. Władze nie ograniczały się do prześladowania dzieci. Represje sięgnęły dorosłych.Usunięto z pracy stróża miejskiego Wojciechowskiego. Powodem był jego udział w wiecu szkolnym. Często wytaczano rozprawy rodzicom, występującym w obronie swoich dzieci, np. Juliannę Śmiejkowską oskarżono o wtargnięcie do budynku szkolnego. Tymczasem przyszła ona odebrać syna po odbytej karze aresztu. Skazana została na tydzień aresztu. Liczne kary spadały na redaktora „Dziennika Kujawskiego” Kazimierza Jankowskiego. W czerwcu 1907 roku wytoczono proces 14 osobom za drukowanie i rozpowszechnianie kartek strajkowych. Najwyższe kary spadły na kierownika drukarni „Dziennika Kujawskiego” K. Rafalskiego i zarządcę drukarni Leona Gertiga. Pierwszy skazany został na 100 marek grzywny lub 20 dni aresztu, drugi na 50 marek lub 10 dni aresztu.

-Ostatecznie władze stłumiły strajk. W Inowrocławiu zakończył się on w czerwcu 1907 roku - czytamy w publikacji. Swój strajk miała również Kruszwica - tuż po wakacjach 1906 roku. Poszczególni uczniowie klas średnich i wyższych na lekcjach religii odmawiali odpowiedzi w języku niemieckim, a po wakacjach jesiennych opór ten stał się powszechny. Wszelkie perswazje i upomnienia, kary i areszty nie zdołały złamać oporu. Ponieważ dzieci członków dozoru szkolnego również włączyły się do strajku, jego przewodniczący Pomianowski został zwolniony ze stanowiska, a radca szkolny Waschke wystąpił z wnioskiem o zwolnienie także pozostałych członków organu. W wyborach uzupełniających do dozoru zostali wybrani: inspektor fabryczny Pfeiffer, przedsiębiorca budowlany Michał Kopański, dróżnik A. Burzyński i kupiec Władysław Kowalski.

Strajk szkolny w Kruszwicy trwał od 15 października 1906 roku do 14 czerwca 1907 roku. Brało w nim udział 180 uczniów w różnych okresach, co stwierdzono na podstawie zapisów kierownika szkoły w głównej księdze uczniów, znajdującej się w aktach szkoły. Najdłużej wytrwał w strajku uczeń Leon Jańczak, syn mistrza blacharskiego Józefa. Ucznia ukarano przedłużeniem obowiązku szkolnego o pół roku, do wakacji jesiennych 1907 r. Strajk wygasł w czerwcu 1907 r.

Share on Google Plus

About Admin

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz