Marcin Kowalski ostro o tzw. "zamachu na portrety"

W felietonie Gazety Wyborczej Marcin Kowalski ostro skomentował sytuację zaistniałą w Urzędzie Wojewódzkim. Z ścian sali portretowej usunięto wojewodów z lat 1945-1998 co odbiło się ostrym echem w środowisku wielu mediów.

 

 

 

 

Według dziennikarza GW "ludzie wojewody Mikołaja Bogdanowicza odsłonili nie tylko kawał ściany w salce konferencyjnej Urzędu Wojewódzkiego. Odsłonili swoje prawdziwe myślenie o ludziach, którzy widzą Polskę inaczej niż oni".

Marcin Kowalski największą krytykę skupia jednak na  doradcy wojewody Jacku Tarczewskim, który stwierdził m.in.,że poprzedni wojewodowie byli "niepolscy".

"Można by, oczywiście, przejść obok tej  rewolucyjnej tyrady obojętnie. Ale z  drugiej strony, nie powinno się milczeć,  kiedy z ust urzędnika padają słowa nikczemne, groźne".

Dziennikarz stwierdza również, że  sposób działania Urzędu Wojewódzkiego przypomina początki powstawania dyktatur. Co więcej owe czystki dotknęły również osoby po 1989 roku. Po interwencji mediów portrety po transformacji na ścianę powróciły.

-Z taką samą łatwością ludzie Bogdanowicza  zdjęli ze ściany portret legendy "Solidarności"  Antoniego Tokarczuka, znakomitego lekarza Włodzisława Gizińskiego, rektora WSG Wiesława Olszewskiego,  byłej minister Teresy Piotrowskiej. To nie są ludzie PiS, więc won do kartonu, a pudło do piwnicy. Wrócili na swoje miejsce dopiero, kiedy podniósł się medialny szum-podkreśla Kowalski. 

 http://bydgoszcz.wyborcza.pl/bydgoszcz/1,71270,19848245,co-na-to-kowalski-portret-pychy-i-arogancji-felieton.html

 

Share on Google Plus

About Admin

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz