Barbara Kasica-Kołomyjska o almanachu "Z kujawskiej chaty"

Książka w barwnej, przyciągającej uwagę okładce, z tytułem „ze wskazaniem” – „Z kujawskiej chaty” to kolejny, dziewiąty almanach – pokłosie Ogólnopolskich Literackich Spotkań Pokoleń Kobylniki 2015. Okładka przedstawia dwoje młodych ludzi w przepychu wiejskiego ogrodu ubranych w ludowe stroje Ziemi Kujawskiej.

 

Młody mężczyzna w dłoni trzyma bukiecik polnych kwiatów, a stojąca, wpół odwrócona dziewczy na zdaje się mówić „już wiem, ale mu nie powiem”. Urocza, romantyczna fotografia nawiązująca do najlepszych tradycji dagerotypów. 

Z przyjemnością bierze się tą książkę do ręki, by tym większą przyjemność poczuć, wertując jej kartki, znajdując w niej wiele dobrych wierszy, jakby dla rozluźnienia emocji, poprzedzielanych ciekawymi fotografiami związanymi z folklorem Kujaw. 

Almanach, zredagowali: p. Magdalena Jagiełłowicz, p. Krystyna Wulert i p. Dariusz Witczak pod wodzą p. Elżbiety Nowosielskiej, która we wstępie przypomniała, że literackie spotkania w Kobylnikach i Kruszwicy odbywają się po raz dwudziesty trzeci, a uwzględniając inne miejsca, lecz tą samą ideę – od 1989r. Dalej następują teksty uczestników spotkań – od nagrodzonych i wyróżnionych po pozostałych, wszystkich ich uczestników. Cokolwiek by nie powiedzieć o tegorocznym almanachu, należy stwierdzić, że poziom prezentowanych wierszy jest wysoki. Wiele tekstów, spoza nagrodzonych, zasługuje na niemniejszą uwagę niż te pierwsze. 

Laureatką I nagrody została p. Ela Galoch z Turku za wiersze „Bajka o wojnie” i „Idę po śladach poety”. Charakterystyczne dla jej twórczości, narracyjne teksty, zaskakują nagromadzeniem poetyckich środków wyrazu. Aktualna tematyka – tragedia ludzka w Doniecku, jest tylko obrazem, symbolem, pretekstem do rozważań, których pointa może przerazić: 

„... Piękno i tak się nie obroni. Kamień 

rzuca wyzwanie motylowi.” 

Zdobywca II nagrody, Marcin Konrad Lewiński z Wejherowa zwraca uwagę wierszem „wstrząs anafilaktyczny”, dedykowanym pamięci Martyny; w niezwykły sposób mówi o śmierci – podmiotem lirycznym jest umierająca dziewczyna. 

Wielką przyjemność sprawiło mi przyznanie III nagrody Dariuszowi Kosmalskiemu z Inowrocławia – człowiekowi wielu talentów, ale przede wszystkim poety, który od ubiegłego roku poczynił wielkie postępy w swoim warsztacie pisarskim. Urzeka wiersz pt. „Smakować czas”. 

Po raz kolejny w almanachu mieszczą się wiersze Grażyny Rochny-Woźniak z Solca Kujawskiego. Obydwa wiersze zatytułowane „List do syna – ŻYCIE” i List do syna – ARKA” zapowiadają cykl wierszy o relacjach matki i dziecka, w odniesieniu do współczesnej rzeczywistości. Zapowiada się więc ciekawe wydarzenie literackie. Być może. 

Podobny zabieg listu zastosowała też Anna Baśnik z Warty pisząc „List Chany do Bruno Schulza” i „Listy Chany do Krzysztofa K. Baczyńskiego”. To również sugeruje, może zapowiada cykl wierszy o takim kierunku. 

Mogłabym tu wymienić jeszcze wielu autorów i wiersze, na które warto zwrócić uwagę, jednak nie sposób tego dokonać w tak krótkiej formie, jaka jest recenzja. 

Zaczarował mnie absolutnie, uwiódł i rozkochał wiersz Mateusza Bruckiego pt. „ GOYA. MAJA UBRANA (1800-1803), będący w pewnej opozycji do jego wcześniejszego wiersza pt. „GOYA. MAJA NAGA”. W niewyszukany, naturalny sposób autor układa erotyk, w którym ani na chwilę nie dotyka cielesności, a tym bardziej seksualności wybranki. Jednak jest to niezwykle mocny erotyk. Zachwycający! 

Pozwolę sobie zacytować wiersz w całości: 

GOYA. 

MAJA UBRANA (1800-1803) 

Magdalenie Gołębiewskiej 

Ty jesteś moja Pani Bóg 

Czuła jak rana w lewym boku 

Stworzone z kilku jasnych smug 

Małe sumienie wszelkich pokus 

 

Prawdziwa Dama z talii kart 

Co to nad sobą nie ma króla 

Odkąd ubranie Jej to żart 

Który pasuje tu jak ulał 

 

Jedyna księżna i mój Wstyd 

Że kiedyś mogłem Ja rozebrać 

I kryć jej bielą setki płyt 

I nie czuć tego pulsu w żebrach 

 

Ty jesteś moja Pani Bóg 

Portretem więc się modlę za nas 

Ja Goya Sługa Twój i Wróg 

Dozgonnie wdzięczny żeś Ubrana 

 

Być może to ekfraza, którą poeta często stosuje jako środek wyrazu, dla mnie to jednak przede wszystkim cudowny, niezwykły erotyk, a Goya jest tylko maską. Pozazdrościć pani Magdalenie Gołębiewskiej. 

Moje uwagi są niepełne i pewnie dość pobieżne, a przecież książka – almanach wymaga głębszej, bardziej rozbudowanej analizy w kontekście wymagań organizatorów oraz indywidualnych cech autorów i pisania. Za to, co napisałam biorę pełną odpowiedzialność i polecam almanach „Z kujawskiej chaty”, bo warto go przeczytać i nie będzie to strata czasu. Życzę wielu wzruszeń przy jego lekturze. 

Barbara Kasica-Kołomyjska

Share on Google Plus

About Admin

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz