O konflikcie i porozumieniu w służbie zdrowia- rozmowa z posłem Tomaszem Latosem

Z posłem Prawa i Sprawiedliwości Tomaszem Latosem dnia 7 stycznia 2014 roku rozmawia redaktor naczelny MojaKruszwica.pl  Przemysław Bohonos.

 

Dziś sytuacja w kraju po zakończeniu negocjacji powoli się stabilizuje.Jednak warto wspomnieć, że nasz region również do spokojnych nie należał. 31 grudnia lekarze 33 przychodni w Kujawsko-Pomorskim umów nie mieli. Jak Pan ocenia to, co ostatnio działo się w kraju, a także w naszym województwie?

Jeżeli chodzi o nasz region, rzeczywiście ten największy konflikt ominął Kujawsko-Pomorskie. Wprawdzie pojawiały się informacje, że część poradni lekarskich, myślę tutaj o Podstawowej Opiece Zdrowotnej, wspominała o wypowiedzeniu umów. Trzeba natomiast powiedzieć jasno, że woli rozmów w tej sprawie nie było. Niezależnie od tego, kto miał rację dla dobra pacjentów minister Bartosz Arłukowicz powinien był negocjować i rozmawiać dużo wcześniej. Niestety zachował się tak, jakby zależało mu na podsycaniu tego konfliktu, a nie na jego wygaszaniu.

Zanim porozumienie zostało zawarte, pojawiła się informacja, że lekarze, którzy wcześniej podpisali umowy, chcieli je zerwać. Wielu tłumaczyło się, że do ich podpisania zostali przymuszeni.

Myślę, że nie można mówić o przymusie dosłownym. Mamy tutaj do czynienia raczej z presją wynikającą m.in. z tego, że część środowiska lekarskiego była osamotniona. Zbliżający się koniec roku i świadomość, że zostanie się bez kontraktu mogła spowodować, że lekarze takie umowy podpisali. Oczywiście na dobrą sprawę należałoby każdy przypadek analizować indywidualnie.

W czasie trwania konfliktu media podawały dwie informacje. Pierwsza mówiła o tym, że ministra Arłukowicza czeka odwołanie. Druga z 4 stycznia po spotkaniu z premier Ewą Kopacz , że dostał on zielone światło dla swoich działań.

Zdaje mi się, że minister otrzymał wówczas zielone światło, aby tę awanturę podsycać, a przy tym odwracać uwagę od innych problemów. Jednocześnie wybrał pole, które dla niego jest wygodne zamiast innych mniej wygodnych z punktu widzenia nie tylko jego samego, ale także całej Platformy Obywatelskiej. Wydaje się całkiem prawdopodobne, że ze względów choćby wizerunkowych wiosną zostanie zmieniony na kogoś innego. Na przykład na panią pełnomocnik rządu ds. projektu ustawy o zdrowiu publicznym Beatę Małecką-Liberę, którą premier Ewa Kopacz skierowała do administracji zdrowia.

Europoseł Bolesław Piecha w wywiadzie dla Tygodnika "Wprost" mówi, że za sytuację zaistniałą po 1 stycznia w kraju, należy obarczać rząd w osobach premiera i ministra. Co Pan myśli o tej sprawie? Czy mogliśmy uniknąć tego, co miało miejsce po 31 grudnia?

Panie redaktorze, jeśli można się było porozumieć teraz to zakładam również, że można było to zrobić 30 lub 31 grudnia. Jednym słowem to, co zrobił minister Arłukowicz było skrajną nieodpowiedzialnością. Doprowadził do sytuacji kryzysowej, kiedy to 2 i 5 stycznia gabinety były zamknięte. Zamiast zrywać rozmowy, należało je kontynuować.

Porozumienie zawarto w nocy z 6 na 7 stycznia. Tuż przed upływem 100 dni istnienia rządu premier Ewy Kopacz. Przypadek?

Całe szczęście, że 100 dni premier Ewy Kopacz przypadało na 7,a nie na 17 stycznia, bo jak rozumiem minister Arłukowicz negocjowałby jeszcze dłużej, a pacjenci mieliby zamknięte gabinety. W ten sposób nie może postępować minister zdrowia. Żaden w ten sposób się nie zachowywał i nie postępował. Każdy te trudne rozmowy kontynuował i podejmował, a nie doprowadzał do sytuacji kryzysowej tak jak to było ostatnio.Nie jestem do końca przekonany czy to wszystko, co mówi minister, a zestawiam to z informacjami, które przekazują lekarze, jest zgodne z prawdą.

Częścią konfliktu był też spór o pakiet onkologiczny.

Mam ogromne pretensje do ministra, że zmarnował kolejny rok w polskiej służbie zdrowia i spraw dotyczących lekarzy rodzinnych Nie doszło do rzeczywistej reformy w tej dziedzinie. W Polsce podstawowa opieka zdrowotna jest najgorzej finansowana w całej Unii Europejskiej. W innych krajach to finansowanie jest dużo wyższe również w proporcjach do pozostałych świadczeń zdrowotnych. Minister udał się na skróty, powołując coś, co w przypadku pakietu onkologicznego sami onkolodzy nazywają eksperymentem. W połowie grudnia na posiedzeniach komisji apelowali oni i prosili o to, aby pakiet w życie nie wchodził. Najpierw należało bowiem zrobić pilotaż i realizować go przez kilka miesięcy w jednym bądź w dwóch województwach. Sami lekarze onkolodzy przestraszyli się tego, co wynika z zapisów ustawy i pakietu onkologicznego. Trudno się im właściwie dziwić dlatego, że jak sami mówili tylko kilka procent tego, co umieścili w cancer planie znalazło się i zostało przeniesione do ustawy. Z pakietem onkologicznym będą problemy. Pytanie, jaka będzie ich skala i ewentualne związane z tym niezadowolenie społeczne.

W konflikcie, który właśnie się zakończył swoje stanowisko zabrała również Naczelna Rada Lekarska, o czym to świadczy według Pana?

Rzadko zdarza się, aby Naczelna Rada Lekarska tak jednoznacznie w jakiejkolwiek sprawie zajmowała stanowisko. Z jej punktu widzenia sprawa była tak dramatyczna, że została zmuszona do zabrania głosu. Podkreślam na ogół Naczelna Rada Lekarska zrzeszająca wszystkich lekarzy w tym również ministra Arłukowicza i mnie niezwykle rzadko się tak wypowiada.

Jeszcze przed zawarciem porozumienia na piątek 9 stycznia postanowił Pan jako Przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia zwołać spotkanie, na które zaprosił między innymi ministra Arłukowicza. Próbowano atakować to działanie zarzucając, że ma na celu zbicie kapitału politycznego.

Pamiętajmy, że rolą parlamentu jest kontrola rządu. Rolą władzy ustawodawczej jest kontrola władzy wykonawczej. Moim obowiązkiem było zwołanie komisji w tej sprawie. Tym bardziej w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z tak potężnym konfliktem i gdy trzeba pytać Ministerstwo Zdrowia o wyjaśnienia. Zdrowie i życie wielu tysięcy polskich pacjentów mogło być zagrożone.

Nie znamy treści porozumienia obu stron. Marek Twardowski podczas konferencji poinformował, że dostęp do niej będzie miało ministerstwo i negocjatorzy z Porozumienia Zielonogórskiego. Co na to komisja?

Komisja na pewno będzie chciała usłyszeć, jaka jest prawda związana z zawarciem porozumienia oraz to jak przebiegały rozmowy między lekarzami, a ministrem Arłukowiczem. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że mówimy o publicznych środkach i nie wiemy co się takiego wydarzyło. Będę oczekiwał ujawnienia treści tego porozumienia. Podkreślam nie może być tak, aby jedna informacja była podawana opinii publicznej, a inna być może znajdowała się w dokumencie. Obowiązkiem komisji jest poznać prawdę, zwłaszcza gdy doprowadzono w służbie zdrowia do sytuacji kryzysowej.

 

---------------------------------------

9 stycznia o godzinie 12:00 odbyła się Sejmowa Komisja Zdrowia.

Jej przebieg można prześledzić w poniższym linku

https://www.youtube.com/watch?v=Y8_leo7gj2o

 

Share on Google Plus

About Admin

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz